mloda-jg blog

Twój nowy blog

Wpisy z okresu: 1.2005

14 komentarzy
Oto całkiem normalna notka, bez głębszych przemyśleń ;P

Tyle przygotowań, stresów, ganiania, planowania, by tej jednej jedynej nocy wyglądać wyjątkowo ładnie i by została na długo w pamięci.
Ile ja sie nadenerwowalam, jeszcze na dwa tygodnie przed nie miałam nic, w przeciwieństwie do innych dziewczyn ;) Ale w końcu się wybrałam do sklepu i ujrzałam tą jedyną sukienka którą chcialam mieć-oczywiście, przy okazji musiałam przymierzyć i inne, by pogrymasić jak normalna kobieta ;) ale i tak wiedziałam, że tylko tę chcę ;D Potem buty, całkiem proste, na niewysokim obcasie-żebym czasem sobie krzywdy nie zrobiła;) no i solarium… żeby nie świecić bladością przy reszcie klasy, potem pończochy kupione, na dwa dni przed, bielizna kupiona dzień wcześniej :P i bolerko z torebką, które dostałam dopiero wieczorem w przed dzień. Następnego dnia już tylko fryzjer, makijaż, i mogłam iść :)
Szczerze to miałam dosyć tych zakupów, zanim je jeszcze zaczełam robić ;)
Noc… cudna, a w tym calym bałaganie zagubił się mój Partner ;) Gdyby to nie był On, ta noc nie byłaby tak udana, bo zadbał o to bym się czuła naprawdę wyjatkowo :) Dziękuję :*
Bawilam się wyśmienicie ;)
Tak wlaśnie chciałam, aby moja studniówka była naprawdę udana :) i warto było tak ganiać :)
Szczerze? Na początku balu, czułam sie jak sierotka, bo wszystkie miały suknie balowe, po saaaaaaaamą ziemię, w koki poczesane, a ja tak nie chciałam, ja chciałam delikatnie, skromnie:) i żeby nic mi nie przeszkadzało i nie psuło zabawy :) i było wręcz idealnie wszystko :)
I mam ten Bal za soba, ten o ktorym marzyłam zawsze jak byłam mała, myślałam naiwnie, jaka ja wtedy będę juz dorosla ;) zabawnie :) ale było tak jak sobie wymarzylam :)
a teraz? Matura… cuda wychodzą z tą starą maturą, data już znana 10-11 maj, z próbną są śmiechy, nie chcieli nam zrobić, w rezultacie mam z polskiego 9. lutego, z drugiego przedmiotu (ja wybralam angielski) po feriach-o ile nauczycielom sie zechce :(, bo w końcu pieniedzy za to nie dostaną :(
Czy się boję? Polskiego nie, ale angielski spędza mi sen z powiek :( angielskiego boje się niewyobrażalnie…

To tyle… tej zwykłej notki ;)

6 komentarzy
…bo ja czasem nie rozumiem i zrozumieć nie potrafię…
…bo to jest tak, że wtedy czuję się obca całkowicie, tak poza światem całkiem ;) a mama mówi: „do wszystkiego się dorasta”
…ale co to jest dorosłość? To jest to pogodzenie się z rzeczywistością kosztem pozbycia się marzeń, i zamienienie słów „będzie dobrze-musi” na pozbawione wiary „trzeba pogodzić się z życiem”? Brak marzeń, wiary, kolorów…
A czemu o tym piszę? Bo tu chodzi o to że nie ptorafie się pogodzić z tym że pewne rzeczy sie zmieniają. Ja nie rozumiem czemu ktoś kto np teraz jest mi bliski, kiedyś może być dla mnei obcy. Ja nie potrafię udawać, ze nie znam, że nie czuje sentymentu, z czym mam się godzić?
W ogóle jak mam się pogodzić z przemijaniem, nieważne już czego, czegokolwiek, a zwłaszcza tych dobrych rzeczy ;) Ja raczej wolę się z tym kłócić i spierać. Nie udawać że nie było, jak było.
Bo ludzie są dziwni… robią rzeczy i wmawiając sobie, że tak musi być, cierpią… i po co zostawiać coś nienaprawionego?

Notka całkowicie odbiega od tego co napisać chcialam, jest pisana całkowicie na zywioł ;) nieprzemyślana :D Mam nadzieję, że choć jeden Ktoś to zrozumie ;)

Pointa: nie godzę się z przemijaniem ;P
i zawsze będę walczyć o to by to co jest było zawsze ;)

10 komentarzy
Błądziło po świecie, chodziło…
zawsze było, ale szukało.
I znalazło :)
Trzyma mnie mocno, wstrząsa mną, a ja sie nie wyrywam, ale też ze spokojem się mu nie poddaję, lecz wtulam się w nie mocno, przyciskam do siebie…
by ani na chwilę nawet już się nie zgubiło.

Ja mówiłam… przestrzegałam :) pytałam czy mogę,
bo ja taka jestem…zachłanna… :)
jak dogonię i złapię to trzymam mocno, pragnę wszystkiego dla siebie;
puścić? nie puszczę ;)
…nigdy…

…bo na tym to polega, by chcieć tego samego :)


  • RSS