…jak zwykle długo nie pisze… po drodze minęły trzy lata mojego bloga… tyle czasu, tyle się zmieniło.

Życie się na mnie uwzięło i postanowiło mnie wpychać w sytuacje których się bałam panicznie, których nie chciałam żeby się wydarzyly, a tymczasem właśnie na te tory los mnie pcha… ;(
Nie dostałam się na studia dzienne, wylądowałam na studium gdzie chyba tylko mi zależy żeby czegoś się nauczyć, albo po prostu jestem najbardziej błyskotliwa :/ Tak się przed tym broniłam, tyle się uczyłam, tyle wysiłku i nerwów… PO NIC!
Musiałam szukac pracy, wejść w nową rolę… i znalazłam. Jestem ksiegową… i znów… bardzo nie chciałam pracować za biurkiem 8 godzin. Panicznie się tego bałam, i bałam się księgowości ;( Wylądowałam w biurze rachunkowym, o tyle obrze, że klienci urozmaicają czas, że szefowa jest bardzo młoda i wesoła, że współpracownice są podobne…
Jestem z dala od domu. Wyprowadziłam się. Mój nowy adres jest w Brzegu. Mam tu już zameldowanie, kartę w bibliotece… nie znam tu prawie nikogo… czuję się samotnie… tęsknię bardzo za mamą… wiem jak to brzmi, ale nagle odkryłam jak bardzo jestem z Nią zżyta… ale kazdy kiedyś powinien przez to przejsć, ja postanowiłam że to będzie teraz…
Smutno mi ;(
Czy nie za bardzo??
To sie chyba już nazywa depresją, gdy człowiekowi jest smutno caly czas nieprzerwanie przez kilka miesięcy ;(
Nie chcę być już smutna!! ;(
Mam już dosyć smaku łez!! ;(
Niech to sie wreszcie skończy!! ;(