Jestem :)
Praca zdobyta :) odeszłam z biura rachunkowego na moje szczęście, bo bym tam się udusila za chwilę :/ praca odpowiedzialna a płacam inimalna – jak zwykle to bywa :/
Nowe stanowisko, to o którym nie chcialam pisać, żeby nie zapeszać :) Nazywa sie greeter. Jestem greeterem w CitiGold, to taki oddział CitiBanku dla klientów majacych na koncie sumy z wieloma zerami, dlatego mi tak zależało na tej pracy. Moja główna rola polega na tym, że mam udzielać pierwszych informacji klientom, poza tym jak przyjdzie jakiś VIP mam robić kawę, dzwonić po doradcę, że jego klient przyszedł, czasem ich umawiać z klientami, poza tym wysyłam i odbieram pocztę, i inne podobne temu bzdurki już mniejsze… sympatyczna praca z perspektywami… poza tym dbajao pracowników, którzy maja mnóstwo przywilejów, korzysci i dobre wynagrodzenie, a przede wszystkim i to chyba najwazniejsze, tam jest ciepło ;) i nie muszę ubierać 5 bluzek, zeby nie zmarznać, jak to było w biurze rachunkowym :)
Tak wiec teraz będzie mnie juz spokojnie stać na pójście sobie choc raz w miesiącu z moim jesooskiem do kina,mogę kupić Nam bez wyrzutów sumienia książkę, bo Nasza biblioteczka siepowoli rozrastaął do wymarzonych rozmiarów i zawartości :) i nawet jeszcze na płytę starczy :) Niewiele Nam do szczęścia potrzeba, prawda? Narezcie nie będę musiała się namyślać czy mogę sobie kupić tą książkę za 20 zł…
Biję się z myślami jeszcze czasem, tym bardziej, gdy patrzę na swoich rówieśników, ktorzy studiują… mnie to ominie, ale coś za coś niby… może kiedyś bedzie mnie stać na otworzenie czegoś wlasnego… albo wymyślę coś zwiazanego z tym co mnie interesuje, ale na razie planujesię trzymać tego miejsca, tym bardziej, że zespół jest bardzo młody, więc i atmosfera jest sympatyczna.
Cały mój świat to teraz będzie praca i Ukochany… Wychodzę o 7 rano wracam tuż przed 19… cieżko jest, ale mam nadzieje, ze to sie kiedys zmieni. Musze się wreszcie nauczyć cieszyc tym co mam, a nie płakać za tym co było lub za tym co bym chciała a tego mieć nie mogę…